Strona Główna Seriale DC Comics Ray Palmer spotyka młodego siebie

Ray Palmer spotyka młodego siebie

W poprzednik odcinku serialu Legendy Jutra zatytułowanym „Phone Home”, przenieśliśmy się do Ivy Town w roku 1988.

Tam młody Ray Palmer znalazł sobie niezwykłego przyjaciela, którym okazał się był mały Dominator (z tych Dominatorów, których poznaliśmy podczas zeszłorocznego crossoveru Invasion!). Poskutkowało to tym, że dorosły Ray nagle zniknął wymazany z osi czasu. Legendy wyruszyły do momentu historii na niedługo przed jego śmiercią podczas Halloween 1988 roku. Kiedy cofnęli się na osi czasu, dorosły Ray powrócił, co pozwoliło na ciekawą interakcję pomiędzy nim a jego młodszą wersją.

Dowiedzieliśmy się, że Ray miał problemy ze znalezieniem kolegów i z przystosowaniem się w szkole, która nie dawała mu żadnej satysfakcji. Sam odtwórca roli Atoma, Brandon Rough, wypowiedział się co sądzi o sytuacji z tego odcinka:

„Myślę, że powrót do czasu kiedy był mały jest interesujący dla Raya dlatego, że nie do końca pamiętał to, jaki tak naprawdę był. Podkoloryzował on nieco swoje dzieciństwo po to, by wydawało się szczęśliwsze. Był to jego mechanizm obronny by się z tym pogodzić. Uważał, że wszystko było w porządku, że miał mnóstwo przyjaciół. Widzimy, że to nie była do końca prawda. Jednakże nie oznacza to, że Ray nie może być szczęśliwy w dorosłym życiu. Musi on jednak wszystko jeszcze raz przemyśleć i przeanalizować. Widzi, że nie wszystko wygląda tak, jak to zapamiętał. To pozwala mu niejako ewoluować jako dorosły Ray. Nie możemy posiadać światła w sobie bez jakiejś ciemności. W Rayu był pewien uszczerbek w tym, że wiecznie był on szczęśliwy.  Potrzebny był pewien balans pomiędzy szczęśliwymi i smutnymi momentami w życiu.”

Poza warstwą psychologiczną w postaci tego spotkania, w odcinku dostaliśmy również mnóstwo nawiązań do klasyków kina i pop kultury tamtej epoki. Jednym z ciekawszych Easter Eggów było auto przypominające wehikuł czasu z filmu „Powrót do Przyszłości”. Jednakże odcinek najbardziej nawiązywał do filmu „E.T.”. Jedna z końcowych scen przedstawiających lecących na tle księżyca bohaterów była swoistym hołdem do filmu Spielberga z 1982 roku.

źródło: comicbook

  • Mariusz Jot

    Znakomity był ten kadr nawiązujący do E.T. – Właśnie na takie smaczki czekam najchętniej, a w LoT jest na nie i czas i miejsce, i możliwości 🙂