Strona Główna Filmy Spider-Man: Homecoming [RECENZJA]

Spider-Man: Homecoming [RECENZJA]

Oczekując na film Spider-Man: Homecoming miałem różne myśli, wizje. W głowie roiły mi się potencjalne scenariusze, jednakże żaden z nich nie dorastał temu, co ujrzałem w filmie. Od dziecka byłem wielbicielem Pajęczaka i godzinami mogłem przeglądać komiksy z Człowiekiem Pająkiem w roli głównej.

Spider-Man: Homecoming jest spełnieniem moich dziecięcych marzeń. Jest w nim wszystko, co w filmie o Spidey’u być powinno. Ciekawa fabuła, dziwny humor Petera oraz wypośrodkowany poziom akcji, gdzie bohater jest Spider-Manem z jego codziennymi potyczkami w normalnym życiu nastolatka. Postaram się opisać swoje filmowe doznania w sposób najbardziej obiektywny. Recenzja wolna jest także od spoilerów. Będę bazował jedynie na rzeczach, które widoczne były w trailerach, bądź opisach.

Fabuła filmu rozpoczyna się niedługo po wydarzeniach, które znamy z filmu Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów. Peter wraca do domu po epickiej walce, która rozegrała się w Berlinie i nie bardzo wie, co ze sobą zrobić. Marzy mu się praca jako jeden z Avengerów, jednakże Tony Stark trzyma go na dystans. Peter próbuje więc pomagać ludziom dookoła, jednak i to nie zawsze mu wychodzi. Wielkim plusem jest fakt, że nie mamy tu opowieści o powstaniu postaci. Młody Parker od początku filmu jest Spider-Manem. Widzimy sporo akcji w kostiumie, doświadczamy również razem z nim jego szkolnych problemów. Równolegle z tym poznajemy także jego przyszłego wroga – Vulture’a, czyli Sępa. Poznajemy jego otoczenie, pobudki, które nim kierowały, kiedy przechodził na ciemną stronę mocy. Fabuła filmu stopniowo się rozkręca i narasta niemal do samego końca. Wiele razy dzieje się coś nieoczekiwanego, nieprzewidywalnego.

Wszystkich tych, którzy podobnie jak ja obawiali się, że nowy film o spider-Manie może okazać się jednak kolejnym filmem o Iron Manie, mogę uspokoić. Robert Downey Jr. jako Tony Stark oczywiście pojawia się w filmie, jednakże bardzo zdawkowo i umiarkowanie. Głównym bohaterem filmu jest niewątpliwie Peter Parker/Spider-Man, w którego wcielił się Tom Holland. Jest on po prostu świetny w tej roli. Bardzo lubiłem Toby’ego Maguaira w pierwszej kinowej adaptacji Spider-Man, uwielbiałem Andrew Garfielda w Niesamowitym Spider-Manie, jednakże teraz moim faworytem jest Tom Holland. Szczerze mam nadzieję, że zmiana aktora nie nastąpi jeszcze przez bardzo długi czas. W roli cioci May Parker wystąpiła Marisa Tomei. W roli najlepszego przyjaciela Petera, Neda, widzimy Jacoba Batalona. W rolę złoczyńcy Vulture’a wcielił się Michael Keaton, fanom gatunku znany na pewno jako Batman. W filmie występują także między innymi Zendaya jako Michelle, Jon Favreau jako Happy Hogan, Laura Harrier jako Liz, Gwyneth Paltrow jako Pepper Potts. Bokeem Woodbine jako Shocker oraz Tony Tevolori jako Flash Tompson. Obsada sprawdza się bardzo dobrze, pomiędzy aktorami jest chemia, są prawdziwe relacje.

Niewątpliwie jednym z najważniejszych elementów filmu o Spider-Manie jest humor. Każdy kto zna komiksy oraz kreskówki wie, że Peter Parker to dowcipny gość, który rzuca żartami na prawo i lewo. Łatwo w tym wypadku wpaść w pułapkę i  zamiast fajnego zabawnego filmu zrobić pastisz, czy parodię. Tak się jednak nie stało. Film przesycony jest dowcipami, różnego rodzaju. Peter uwielbia gadać do siebie, do kamerki w telefonie, nie stroni przed rozmowami ze swoim programem zainstalowanym w kostiumie. W filmie zobaczymy również cały szereg żartów sytuacyjnych, czasem slapstikowych. Wszystko jest jednak w balansie i nie przyćmiewa głównej fabuły filmu. Jedynie ją uzupełnia, czasem komentuje.

Efekty wizualne filmu są bardzo przyjemne dla oka. Możemy tu podzielić wybuchy na takie zwykłe i na przy użyciu broni skonstruowanej z kosmicznych resztek. Oglądanie, jak Spider-Man śmiga po Nowym Jorku jest bardzo przyjemne i oddane w dość realistyczny sposób. Wielokrotnie widzimy świat oczami Petera. Dodatkowym atutem jest muzyka towarzysząca scenom. Momentami są to znane z radia kawałki, momentami skomponowana do danej sceny muzyka stricte filmowa. Mamy też oczywiście, znany chyba wszystkim, motyw Spider-Mana z kreskówki, który pojawia się w każdej filmowej adaptacji przygód Pajęczaka.

W filmie pojawia się cała masa mniejszych, czy większych smaczków dla fanów gatunku, czytelników komiksów. Nie mówiąc już o odniesieniach do innych filmów Kinowego Uniwersum Marvela. Czasami jakaś znajoma nazwa padnie w rozmowie, czasem zobaczymy kadr wyjęty żywcem z komiksu o Pajęczaku. Na końcu filmów Marvela zawsze pojawia się pytanie, czy jeszcze coś będzie, czy warto czekać na napisach? Część ludzi wychodzi, część czeka cierpliwie. Obsługa kina czekając ze zmiotkami na rozsypany popcorn wcale nie pomaga w podjęciu decyzji. Dla informacji powiem, że sceny po napisach są. Warto na nie zaczekać.

Spider-Man: Homecoming to film, obok którego nie można przejść obojętnym. Jest to oczywiście pozycja obowiązkowa dla fanów gatunków, ale i „zwykli śmiertelnicy” będą oglądać film z wielką przyjemnością. Fani Spider-Mana na pewno odnajdą dodatkową przyjemność dostrzegając wszystkie małe easter eggi dosłownie rozrzucone po filmie. Produkcja kooperacji Marvel Studios i Sony Pictures wrzuciła postać Spider-Mana w wir akcji Kinowego Uniwersum Marvela, jednakże nieznajomość wcześniejszych wydarzeń nie powinna być problemem w oglądaniu filmu. Dostajemy dużą porcję akcji, obyczajowych rozterek, potężną dawkę pajęczego humoru. Zdecydowanie warto odwiedzić w najbliższym czasie pobliskie kino i doświadczyć tej przygody.

Absolutnie fantastycznie!
Ocena Ogólna
100 %
Ocena użytkownika 4.66( 20 głosy)