Strona Główna Komiksy Strażnicy Galaktyki w rozsypce

Strażnicy Galaktyki w rozsypce

Wydawnictwo Egmont postanowiło wydać Strażników Galaktyki z Marvel NOW. Dostaliśmy w nasze ręce czwarty tom opowiadający dalsze losy ulubionej przez fanów Marvela drużyny.

Czwarta odsłona polskiego wydania Strażników Galaktyki (nie licząc crossoveru z serią X-MEN – Proces Jean Grey) wydana nakładem wydawnictwa Egmont jest dosyć dziwna i zarazem trudna do zrecenzowania. Główny wątek to historia, która zaprezentowana została na przestrzeni zaledwie czterech zeszytów. Tom ten nie jest jednak tak krótki, gdyż dopełniają go historie przedstawiające postaci Kapitan Marvel oraz Agenta Venoma. Ale zacznijmy od początku.

Fabuła Strażników jest bezpośrednim następstwem wcześniejszego tomu, jednakże jej odniesienia sięgają aż do tomu pierwszego, w którym to poznaliśmy ojca Petera Quilla. Dla przypomnienia dodam, że w komiksowym uniwersum jest nim J’son – król Spartaxu, a nie Ego – Żywa Planeta. Cała drużyna zostaje rozdzielona na mniejsze podzespoły, z których każdy trafia w inne miejsce i ma innego rodzaju kłopoty. Fabularnie scenariusz jest bez zarzutów, jednakże moim zdaniem akcja dzieje się zbyt szybko, a poszczególne wątki są niedostatecznie rozegrane.

W tomie znajdziemy także opowieść skupiającą się na młodym Groocie, postapokaliptyczną opowieść o Strażnikach Galaktyki przyszłości, w których to szeregach znajdziemy Yondu i innych oryginalnych bohaterów w odnowionej wersji. Dodatkiem są także zeszyty Captain Marvel #1, w którym Carol Danvers przyjmuje tytuł Kapitan Marvel oraz Amazing Spider-Man #654, w którym Flash Thompson po raz pierwszy występuje w roli Agenta Venoma. Obecność tych komiksów nie jest oczywiście przypadkowa. Dwójka ta współpracuje ze Strażnikami w tej przygodzie.

Powiększony skład drużyny wpływa zapewne na tę szybkość akcji, o której pisałem. Jak na kosmiczną opowieść o międzygalaktycznych awanturnikach mamy tu take sporo chaosu, ale tego pozytywnego. Drużyna Star-Lorda zostaje zaatakowana. Każdy bohater ma inne wyzwanie przed sobą. Wśród wrogów mamy zarówno Kree, bractwo Badoońskie, jak i Skrulli. Jak to zwykło bywać, nic nie układa się po myśli bohaterów.

Komiks skierowany jest zdecydowanie bardziej do czytelników zaznajomionych już nieco z komiksowymi przygodami Strażników Galaktyki. Jeśli dopiero rozpoczynacie swoją przygodę z ekipą Star-Lorda, to polecam sięgnąć najpierw po wcześniejsze tomy serii.

Autorem tej historii o Strażnikach Galaktyki (Guardians of the Galaxy #14-17)  jest wielokrotnie nagradzany scenarzysta Brian Michael Bendis, który wcześniej brał udział w stworzeniu takich scenariuszy, jak Era Ultrona, Ultimate Spider-Man, czy Uncanny X-Men. Za stronę graficzną odpowiada artysta Nick Bradshaw, którego kreskę mogliśmy poznać w seriach Astonishing X-Men oraz Wolverine i X-Men.

Autorami dodatkowych zeszytów zawartych w tym tomie są Dan Abnett (Postapokaliptyczni Strażnicy Galaktyki) i Andy Lanning (Przygoda Groota), znani już z wcześniejszych przygód Strażników Galaktyki. Poniżej zamieszczam małą galerię oraz oficjalny opis tego tomu.

Po zniknięciu Star-Lorda Strażnicy Galaktyki potrzebują świeżej krwi w zespole. Właśnie szykują się na przyjęcie nowych członków – Venoma i Kapitan Marvel – gdy pojawia się niespodziewane zagrożenie, które może doprowadzić do rozpadu drużyny. Gdzie się podział Peter Quill? Jakie konsekwencje dla Ziemi będzie miało jego zniknięcie? I czy Star-Lord zdoła uciec nowemu, tajemniczemu wrogowi bez pomocy Strażników?