Strona Główna Filmy Strażnicy Galaktyki Vol. 2 [RECENZJA]

Strażnicy Galaktyki Vol. 2 [RECENZJA]

Recenzję tę piszę na świeżo po obejrzeniu filmu. Nie będzie w niej spoilerów, poza tym, co zobaczyliśmy już wcześniej w zwiastunach.

Jakieś trzy i pół roku temu po raz pierwszy zobaczyłem zwiastun pierwszych Strażników Galaktyki. Poszedłem do kina z dosyć sceptycznym nastawieniem. W ciągu kolejnych kilkunastu dni zobaczyłem ten film w kinie jeszcze jakieś pięć razy. Krótko mówiąc, zakochałem się w Strażnikach. Nie ukrywam więc, że piszę z punktu widzenia osoby, która czekała na film i która jest oczarowana klimatem całej tej Space Opery Marvela. Moja ocena może być nie do końca obiektywna, ale będę mówił szczerze.

Film od początku rzuca nas w wir akcji. Jest niczym w filach Hitchcoocka. Zaczyna się od trzęsienia ziemi, a później napięcie już tylko rośnie. Strażnicy są na misji, ale nie wszystko układa się po ich myśli. Zespół jest już bardziej zgrany w akcji, ale charakter i usposobienie każdego członka załogi są nadal tak różne, jak to tylko możliwe. Prowadzi to oczywiście do wielu zabawnych sytuacji, żartów słownych i sytuacyjnych niemal przez cały czas trwania filmu. Obraz nasycony jest świetnym humorem, ale nie brakuje również momentów ważnych i wzruszających.

Każda z głównych postaci ma w filmie swoje pięć minut, kawałek swojej fabuły. Wszystko dzieje się jednak symultanicznie i organicznie. Każdy bohater ma w pewnym momencie do załatwienia coś innego, przez co możemy dowiedzieć się więcej o relacjach pomiędzy niektórymi postaciami, o ich historii, czy też pragnieniach. Mamy też nowe postaci. Kiedy dowiedziałem się, że James Gunn wyciął ze scenariusza postać Adama Warlocka poczułem się nieco zawiedziony takim rozwiązaniem. Reżyser decyzję tę argumentował tym, że w filmie byłoby o jedną postać za dużo. Po obejrzeniu filmu trudno się z nim nie zgodzić. Postaci jest akurat.

Obsada filmu została już w pierwszym filmie dobrana bardzo dobrze. Sequel tylko to potwierdza. Każdy z aktorów czuje swoją postać, a widzowie dzięki temu mogą polubić tych bohaterów. Bohaterów są tak dziwni i dosłownie „odjechani w kosmos”, a jednocześnie bliscy. Z łatwością możemy się utożsamić z każdym z nich. Powracają wszyscy dotychczasowi bohaterowie, czyli Star-Lord (Chris Pratt), Gamora (Zoe Saldana), Drax (Dave Bautista), Rocket (Bradley Cooper – głos), nieco zmieniony Groot, czyli Baby Groot (Vin Diesel – głos), Nebula (Karen Gillan) oraz Yondu (Michael Rooker). Nowymi postaciami są Ayesha (Eliabeth Debicki) oraz Mantis (Pom Klementieff). Dodatkowym atutem w obsadzie są takie legendy kina, jak Sylvester Stallone (jeśli nie czytaliście przecieków, to nie będę mówił w jakiej roli) oraz Kurt Russell (w roli Ego). Ci dwaj aktorzy są easter eggami sami w sobie, nawiązującymi do kina i telewizji lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Efekty specjalne filmu są na bardzo wysokim poziomie. Estetyka i upodobania są oczywiście indywidualną rzeczą, jednakże co do jakości ich wykonania, to nie ma się absolutnie do czego przyczepić. Mnie osobiście efekty przekonują i wprawiają w wizualną ekstazę, jak to miało miejsce i podczas oglądania Doctora Strange’a. Efekty niemal wychodzą z ekranu. Chciałoby się je dotknąć, polizać.
Widziałem jakiś czas temu jakiś program o tworzeniu efektów w pierwszej części filmu, gdzie jeden z twórców mówił, że niesamowicie dużo czasu reżyser z ekipą spędzili na wizualnej sferze filmu. Zaznaczyli, że bardzo skrupulatnie tworzą inne rasy, ich wygląd, kolor skóry, charakterystyczny ubiór. Te wszystkie rzeczy się czuje. Czuć tą skrupulatność i dokładność. Oglądając film wierzymy twórcom w to, że życie na innych planetach tak właśnie może wyglądać. To jest chyba też ten element, który odróżnia zwykłe filmy kosmiczne od niesamowitych kosmicznych sag.

Kiedy została ujawniona lista piosenek znajdujących się w drugiej części filmu, przesłuchałem ich wszystkich szukając czegoś co zdradzi nieco fabuły, czegoś co już może znam. Poczułem się nieco zawiedziony, gdyż po pierwszym filmie i po pierwszej części składanki Awesome Mix liczyłem na coś więcej, na coś spektakularnego. Teraz wiem, że się myliłem. Muzyka dobrana jest świetnie. Jest dobrym i przyjemnym uzupełnieniem scen, a niekiedy przenosi się na pierwszy plan. Wracając z kina włączyłem ponownie piosenki z filmu i mój odbiór tych numerów był już zupełnie inny. Mogłem poszczególnym piosenkom dopasować towarzyszące im sceny, co diametralnie zmieniło ich istotność w mojej głowie.

Film był dla mnie fantastycznym przeżyciem. Dostajemy niebanalną i niesamowitą kosmiczną przygodę z gronem postaci, które uwielbiamy. Dostajemy potężną dawkę akcji, humoru i wzruszeń. Przed premierą zadawałem sobie pytanie, czy druga część będzie lepsza, czy gorsza od jedynki. Właściwą odpowiedzią na to pytanie to to, że jest po prostu inna. Film opowiada inną historię. Tam mieliśmy ogromnie dużo świeżości pod postacią zupełnie nowego kosmicznego świata Marvela, nowych postaci. Tutaj eksplorujemy ten sam świat, jednakże zanurzamy się w nim znacznie głębiej.

Rzecz jasna, film nasycony jest easter eggami i swoistymi smaczkami – zarówno komiksowymi, jak i pop kulturowymi. Co więcej przy niektórych z nich wydaje się, że bohaterowie zdają sobie z nich sprawę i sami doskonale się bawią, puszczając do nas oko z ekranu.

Jedyny spoiler, o którym chciałbym powiedzieć, to sceny po napisach końcowych i w trakcie tych napisów (post credits scenes). Nie chcę jednak mówić co zawierają, a jedynie o ich liczbie, żebyście nie wyszli z sali kinowej zbyt wcześnie. Jest ich więcej niż zazwyczaj, gdyż aż pięć. A co na nich jest, zobaczcie sami. Warto!

Absolutna rewelacja
Ocena Ogólna
100 %
Ocena użytkownika 4.17( 23 głosy)
  • Nita

    Oglądaj strażnicy GALAXY VOL2

    Otwórz nowe okno >>> X-MOVIES21

  • Monika Marciniak

    Oglądałam już na tej stronie 🙂 http://hdvodtv.pl/45118

  • Dominik Kałużny

    Fajny film, dopiero wruciłęm z kina i pochwalam ten film 😉