Strona Główna Filmy Thor: Ragnarok [RECENZJA]

Thor: Ragnarok [RECENZJA]

Idąc na seans filmu Thor: Ragnarok zastanawiałem się czy produkcja ta może mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Śledziłem na bieżąco wszystkie nowości, które związane były z trzecią częścią przygód nordyckiego boga. Po wielu trailerach, wyciekach, zdjęciach, zdradzonej fabule bałem się, że seans będzie wtórny. Jednakże po obejrzeniu filmu stwierdzam, iż Marvel w dalszym ciągu może mnie zaskoczyć. Zapraszam do przeczytania moich wrażeń z filmu. Powstrzymam się oczywiście od spoilerowania, żebyście idąc na seans mogli w pełni cieszyć się fabułą filmu.

Po pierwszych zwiastunach miałem wrażenie, że czekamy na film będący pewną imitacją, czy tez kontynuacja Strażników Galaktyki. Owszem kosmiczny charakter całego filmu jest spójny z tym, co widzieliśmy w Strażnikach, jednakże podobieństwa na tym się kończą. Dostajemy film, który nie odstaje gatunkiem, czy stylistyką od swoich poprzedników. Zostają wprowadzone jednak nowe elementy, które wpływają pozytywnie na odbiór tej produkcji.

Fabuła skupia się na nadejściu bogini śmierci, Heli, która rozpoczyna proces tytułowego Ragnaroku – czyli kresu Asgardu. Dowiadujemy się kim jest Hela, jakie motywy nią kierują i do czego zmierza. Thor staje przed wyzwaniem uratowania swojego rodzinnego świata. A droga do spełnienia tego celu jest niezwykle wyboista i na około. Będzie musiał zjednać sobie sojuszników, których poznaliśmy już w zwiastunie. Lokiego, którego znamy już z poprzednich filmów, i który obecnie pod postacią Odyna zasiada na tronie Asgardu. Hulka, który obecnie jest gladiatorem na planecie Sakaar. Oraz Valkyrie, która jest nową postacią. Drużyna jednak jest jedynie małym krokiem w tej misji.

Film nasycony jest akcją, scenami walki, scenami pościgów statkami kosmicznymi. Nie nudzimy się jednak ich monotonnością, czy czasem trwania. Efekty specjalne stanowią równie dużą rolę, co sama fabuła. Świat przedstawiony w filmie składa się z wielu zupełnie różnych lokacji. Odwiedzamy choćby Asgard, Ziemię, czy Sakaar. Każde z miejsc ma swój unikalny charakter i wygląd, co pozwala bezgranicznie wierzyć w to, co dzieje się na ekranie.

Obsada filmu wypada znakomicie. Część obsady już znamy z poprzednich obrazów. W rolę Thora ponownie wcielił się Chris Hemsworth, w jego ojca – Odyna wcielił się Antony Hopkins. W roli Lokiego ponownie – ulubieniec fanów – Tom Hiddleston. W roli Bruce’a Bannera/Hulka zobaczymy Marka Ruffalo. W główna antagonistkę filmu imieniem Hela, wcieliła się Cate Blanchett tworząc pierwszą kreację głównego  żeńskiego złoczyńcy w Kinowym Uniwersum Marvela. W roli Valkirii zobaczymy Tessę Thompson. W Heimdala ponownie wcielił się Idris Elba. Jeff Goldblum objął rolę Grandmastera. Nie zapominajmy także o Doktorze Strange’u, w roli którego wystąpił Benedict Cumberbatch. Każda z głównych postaci filmu dostaje swoje pięć minut, podczas których możemy ją lepiej poznać, zrozumieć. Każdy skądś przyszedł i dokądś zmierza. Jest to widoczne widoczne, czy też odpowiednio wytłumaczone.

Nowością w filmach o Thorze jest świetnie dobrana muzyka. Mogliśmy to z resztą zauważyć już od pierwszych trailerów, kiedy asgardzkim bohaterom przygrywali Led Zeppelin. Nie otrzymamy tu soundtracku takiego, jak w Strażnikach Galaktyki. Natomiast to, co przygrywa w tle nadaje filmowi pewnej nostalgii filmów akcji z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Równie odnowioną kwestią jeśli chodzi o filmowe adaptacje Thora jest humor w filmie. Jest go tu zdecydowanie więcej, niż w pierwszej i drugiej części. Żartują niemal wszyscy, lecz nie zawsze dosłownie. Często humor płynie bokiem z absurdu danej sytuacji. Czasem zdarza się również, że widzimy totalnie slapstikowy żart, który wcale nie umniejsza doniosłemu wydźwiękowi filmu. Pamiętajmy, że nadal chodzi o Zmierzch Nordyckich Bogów.

W filmie dostajemy rzecz jasna cameo nieśmiertelnego Stana Lee. Chris Hemsworth w jednym z wywiadów powiedział, że jest to bez wątpienia najlepsze pojawienie się w filmie Marvela legendarnego twórcy Domu Pomysłów. Jestem w stanie się z nim zgodzić. Stan Lee w najnowszej części Thora ogromnie ingeruje w wydarzenia. Nie zdradzę jednak w jaki sposób. Powiem za to, iż w filmie są sceny po napisach, warto więc zaczekać do końca wszystkich napisów końcowych.  Jeśli jednak opijecie się coli i będziecie musieli wyjść z kina, to w oddzielnym artykule napiszę co przegapiliście.

Podsumowując Thor: Ragnarok to kino akcji na najwyższym poziomie. Myślę, że zarówno wierni widzowie ekranizacji komiksów Marvela, jak i nowi adepci będą czerpać równie dużą przyjemność z filmu. Jeśli wcześniej postać Thora Gromowładnego nie wzbudzała w Was sympatii i wielkich emocji, to ta produkcja może to odmienić.

Czysta Przyjemność
Ocena Ogólna
95 %
Ocena użytkownika 4.76( 7 głosy)