Strona Główna Filmy DC Comics Wonder Woman [Recenzja]

Wonder Woman [Recenzja]

Mówiąc szczerze, bałem się tego filmu. Kinowe Uniwersum DC jest w fazie rozwoju, nadal się kształtuje. Nie jestem fanem filmów „Człowiek ze Stali” oraz „Batman v Superman”. Kiedy więc jechałem obejrzeć najnowszą produkcję o Wonder Woman bałem się, że będę musiał napisać coś złego. A bardzo tego nie lubię. Wolę doszukiwać się zalet i pozytywów. Bałem się, że będę musiał stać się złym i zgryźliwym krytykiem filmowym. Po obejrzeniu filmu odetchnąłem z ulgą, gdyż nic takiego nie nastąpi. Postaram się opisać to, czego doświadczyłem. Nie będę spoilerował, ograniczę się do tego, co widzieliśmy w zwiastunach do produkcji. Nie chcę nikomu zabierać przyjemności z oglądania filmu.

Fabuła skupia się na Dianie, opowiada jej historię. Widzimy, jak dorastała i co ją kształtowało. Wchodzimy w jej logikę świata, świata prostych zasad i szczerości. Diana jest mieszkanką wyspy amazonek zwanej Themiscira. Żyją na niej jedynie kobiety, aż pewnego dnia na przybrzeżnych wodach rozbija się żołnierz. Dziewczyna ratuje rozbitka i tu zaczyna się właściwa fabuła filmu. Steve walczył na wojnie, miał misję, lecz coś poszło nie tak. Fabuła jest początkowo prostoliniowa. Ma za zadanie wprowadzić nas w świat przedstawiony, w logikę podejmowania decyzji przez bohaterów opowieści. Jednakże nie jest to prostoliniowość oczywista i przewidywalna. Jest pozorna.

Coś, czego brakowało w poprzednich filmach Uniwersum DC to humor. Tu on występuje i jest niezwykle subtelny. Opiera się niemal w całości na różnicach w postrzeganiu świata przez Dianę i przez Steve’a. Ona żyła wcześniej na oddzielonej od reszty świata wyspie pozbawionej mężczyzn. On natomiast wychował się w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji w filmie. Jednakże absolutnie nie przyćmiewa właściwej historii fabularnej filmu. Stanowi jedynie dodatkową wartość i dodatkowy wymiar przedstawionej historii.

Obsada filmu dobrana jest w bardzo przyzwoity i wyważony sposób. Gal Gadot w głównej roli sprawdza się świetnie. Jest autentyczna, prawdziwa. Pomimo swojego specyficznego pochodzenia, zachowania, wierzymy jej, wierzymy w te wartości, które nią kierują. Z resztą o tym, że Gal Gadot jest świetna w roli Wonder Woman przekonaliśmy się już w Świcie Sprawiedliwości, gdzie pojawienie się jej było jednym z największych atutów filmu. Chris Pine w roli Steve’a Trevora, czyli pierwszego mężczyzny, którego spotkała Wonder Woman również sprawdza się dobrze. Królowa amazonek Hippolita (w tej roli Connie Nielsen) oraz jej siostra Antiopa (w tej roli Robin Wright) są nad wyraz przekonującymi amazonkami (żeby nie powiedzieć samicami alfa). Złoczyńca został zagrany właściwie, tajemniczo, nieobliczalnie, adekwatnie do narracji. Ocenicie go sami. Pomniejsze postaci drugoplanowe są różnobarwne, zagrane charakterystycznie, ale też bez przerysowania. Mam nadal mieszane odczucia co do postaci Doktor Poison, w którą wcieliła się Elena Anaya. Moim zdaniem ta postać została nieco przerysowana, której potencjału nie wykorzystano. Za to moją szczególną sympatię zdobyła sekretarka Steve’a, Etta Candy (w tej roli Lucy Davis). Za co? Nie powiem. Zobaczycie, jak pójdziecie do kina.

Efekty specjalne w filmie są bardzo przyzwoite. Jest wyważony poziom pomiędzy ich efektownością a zwykłym efekciarstwem. Przywołano do życia wiele umiejętności, czy też wojennych gadżetów z komiksów o Dianie. Wykorzystano je w sposób godny, umiarkowany, wyważony i uzasadniony. Na szczególną uwagę zasługują zdjęcia filmu, szerokie plany przedstawiające wyspę, czy też pole bitwy. Kolorystyka obrazu jest piękna. Po raz kolejny pokazuje tą barierę pomiędzy idyllą Themisciry a syfem wojennej Europy.

Patty Jenkins jako reżyserka przełamała złą passę i stworzyła naprawdę dobry film. Musimy pamiętać, że Wonder Woman to superbohaterka z ogromną historią. Jest to specyficzna postać, odbiegająca od standardowych komiksów o superbohaterach. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że jest ona kobietą. A wszyscy pamiętamy o średnio udanych adaptacjach komiksowych super heroin takich, jak Elektra, czy Catwoman. Tym bardziej Pani Jenkins zasługuje na uznanie i szacunek. Mój już zdobyła.

Po 76 latach po jej komiksowym debiucie, Wonder Woman trafia na srebrny ekran ze swoim własnym filmem. Czy jest to film udany? Moim zdaniem zdecydowanie tak, ale powinniście sprawdzić to sami.

Film Wonder Woman do kin trafi 2. czerwca czyli w najbliższy piątek.
Niektóre kina organizują pokazy przedpremierowe dzień wcześniej.

Bardzo dobry film
Ocena Ogólna
96 %
Ocena użytkownika 4.2( 11 głosy)