Można powiedzieć, iż Andrew Garfield wygrał rolę życia, kiedy został obsadzony jako Spider-Man w reboocie ekranizacji słynnego komiksu. Aktor zagrał Petera Parkera w The Amazing Spider-Man oraz w sequelu The Amazing Spider-Man 2. Fabuła się rozwijała, wszystko zmierzało do przedstawienia historii z Sinister Six w kolejnej części, jednak studio Sony dogadało się ze studiem Marvela na temat wprowadzenia postaci Człowieka Pająka do Kinowego Uniwersum Marvela. Postać Spidera musiała zostać jednak obsadzona na nowo.

Andrew Garfield, który już nie zagra Spider-Mana w szczerej wypowiedzi podzielił się swoimi doświadczeniami z czasów powstawania filmów oraz ze swoimi zmaganiami ze swoją postacią. Magazyn The Hollywood Reporter napisał, iż Andrew Garfield podpisał kontrakt na obydwa filmy nie widząc w ogóle scenariuszy. Nie wiedział absolutnie nic na co się pisze. Aktor powiedział: „Czterolatek drzemiący we mnie nie rozważał innej opcji„, po czym dodał, że „korporacyjny sposób myślenia„, który próbował stworzyć co najmniej niedopuszczalne filmy, co mu się nie spodobało.

Musiałem na prawdę ciężko walczyć by się upewnić, że postać zostanie uhonorowana, i że młodym widzom, którzy chcą zobaczyć swojego ulubionego superbohatera, zaprezentowane zostanie coś zabawnego, poruszającego, złożonego i głębokiego„. Andrew Garfield mówi, iż był wielkim fanem postaci Człowieka Pająka, odkąd skończył trzy lata. „Wiele pięknych rzeczy się zdarzyło podczas tworzenia tych filmów. Poznałem kogoś, kto stał się dla mnie niezwykle ważny – sami możecie się domyślić o kogo chodzi.” Tą osobą jest zapewne Emma Stone, która wcielała się w postać Gwen Stacy. Bohaterowie byli razem na ekranie, a aktorzy byli razem w życiu. Jednakże to już przeszłość.

Aktor powiedział również: „Czułem przy premierze filmu The Amazing Spider-Man, że nie jestem odpowiednio przedstawiony. Nie czułem, że to moje dzieło, w dziwny sposób. Czułem się jak cień tego wszystkiego.

W okresie, kiedy Sony zostało zhakowane, z maili które wyciekły poniekąd wynikało, że na decyzję Sony o współpracy z Marvelem miał wpływ fakt, że szef Sony – Kaz Hirai i tak chciał zwolnić Andrew Garfielda. Powodem miało być niestawienie się aktora na wydarzeniu, podczas którego miało być ogłoszone powstanie trzeciej częściej części The Amazing Spider-Man. Czy to prawda? Andrew Garfield w wywiadzie dla gazety The Guardian został zapytany, czy celowo opuścił to wydarzenie, żeby zostać zwolnionym. Garfield wszak nie ukrywał swojego rozczarowania powstałymi już filmami. Aktor jednak zaśmiał się i powiedział: „Nie, Nie sądzę żeby tak było. Co mogę z dumą odpowiedzieć, to to, że nie poszedłem na kompromis w kwestii tego kim byłem. Zawsze byłem tylko sobą. A to mogło być trudne dla niektórych ludzi.

Aktor powiedział też co próbował zrobić by przenieść postać Petera Parkera na duży ekran, a co mu się nie udało: „Czytałem prace mitologów takich, jak Joseph Campbell i James Hillan. I kiedy dostałem rolę Spider-Mana pomyślałem sobie ‚Jasna cholera! To jest znakomite i przerażające i nieprawdopodobne. Dostałem możliwość wyciągnięcia ręki z ekranu i położenia jej na ramionach młodych widzów. To jest dla mnie dar i wielkie brzemię do udźwignięcia. Ale jestem na to gotowy.’ Pomyślałem, ze jeśli tchnę całą tę antyczną wiedzę i mądrość w postać Spider-Man, to  może gruntownie wpłynąć na młodych ludzi na widowni. To było zawsze moim zamiarem i próbowałem to zrobić. Miałem 25 lat i byłem naiwny. Nie dlatego rzecz jasna, ale dlatego, że naiwnie podszedłem do całego procesu tworzenia wysokobudżetowego filmu.

Na pewno fantastyczną rzeczą jest dołączenie postaci Spider-Mana do Kinowego Uniwersum Marvela. Tom Holland prezentuje się bardzo dobrze w roli nastoletniego Petera Parkera. Jednakże wielu fanów postaci Spidera chętnie zobaczyłaby dalsze losy bohaterów serii Amazing Spider-Man z Andrew Garfieldem w tytułowej roli.

 

źródło: comicbook.com; comicbookmovie.com

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o