Strona Główna Komiksy Anihilacja. Podbój – czy wciąż dobra jak poprzednie tomy?

Anihilacja. Podbój – czy wciąż dobra jak poprzednie tomy?

Anihilacja. Podbój - Post

Historia Anihilacja. Podbój miała być godną kontynuacją poprzednich trzech tomów wydanych przez wydawnictwo Egmont, czy jednak utrzymała wysoki poziom swojego poprzednika?

Marvel tworząc tę historię chciał zapewne znów zachwycić grupę komiksomaniaków, którzy byli podekscytowani poprzednimi tomami w klimacie space-opery. O ostatnim z nim, czyli Anihilacja. Tom 3 pisaliśmy już wcześniej, teraz przyszedł czas na kontynuację. Niby mamy wszystko, czego potrzebuje dobre opowiadanie – zagrożenie o dużej skali, inne rasy z uniwersum, pościgi, grozę zniszczenia oraz pewną dozę humoru. Czy jednak wystarczyło to na utrzymanie poziomu poprzednich tomików?

Anihilacja. Podbój - 5

Niestety, moim zdaniem nie dorównuje to Anihilusowi, a tym samym oczekiwania wygrywają nad rzeczywistością. W pewnym momencie wydaje się to być maksymalnym odgrzewaniem starego kotleta, tyle że z trochę innym wrogiem. No i mimo, że mamy do czynienia z częścią Strażników Galaktyki i bohaterowie są naprawdę fajni, to jednak z trudem przedostawałem się przez karty komiksu Anihilacja. Podbój. Zaczynając nowy podtytuł moglibyśmy spodziewać się jakiejkolwiek nowości, czegoś, co odświeży wykorzystywany motyw. Nie w tym przypadku. Jednak nie wszystko jest na minus oczywiście.

Anihilacja. Podbój - 6

O ile nie poruszyła mnie historia zgromadzona w zeszytach ze Star-Lordem i jego ekipą, to byłem zachwycony tymi, gdzie główną rolę odegrała Quasar. Tutaj nie tylko bardziej spodobały mi się rysunki, ale również sama opowieść sunęła i ciekawiła mnie coraz bardziej. Chociaż najlepszym momentem było zakończenie komiksu i pojawienie się pewnej postaci z kokona. Mam nadzieję, że w przyszłości rozwinie się w kolejnym tomie komiksu Anihilacja. Podbój.

Anihilacja. Podbój - 7

Podsumowując, mimo wszystko komiks nie zapada tak bardzo w pamięć, jak chcieliby tego twórcy. Chociaż nie ma tego złego – przynajmniej rysunki pojawiały się w moim umyśle, gdy tylko próbowałem sobie przypomnieć coś z tej historii. Odpowiadali za nie Mike Perkins, Timothy Green II, Mike Lilly. Artyści stworzyli oprawę graficzną do takich komiksów jak: Kapitan Ameryka, Nieśmiertelny Iron Fist oraz Nightwing. Rocket jest za każdym razem przedstawiany tak słodko, że na mojej twarzy od razu gościł uśmiech. Dla niektórych z ludzi zafascynowanych komiksem rekomendacją będzie nazwisko, które stało za scenariuszem – Keith Giffen. Jeżeli ojciec samego Lobo stoi za czymś, to nie może to być aż takie złe, no nie? Przekonajcie się sami i dajcie znać jak Wam się podobało.

Anihilacja. Podbój. Tom 1

Kontynuacja monumentalnej kosmicznej sagi Anihilacja. Wojna z władcą Strefy Negatywnej dobiegła końca, ale mieszkańcy wszechświata niedługo mogli cieszyć się pokojem. Hala, stołeczna planeta Imperium Kree, padła ofiarą podstępnej inwazji. Aby ją uratować, Star-Lord wyrusza na niebezpieczną misję za linię wroga, a towarzyszą mu przyszli Strażnicy Galaktyki – szop Rocket i Groot. Tymczasem Quasar, córka Kapitana Marvela, szuka tajemniczego zbawiciela. Czy garstka bohaterów zdoła pokonać wroga, który ma własny pomysł na zaprowadzenie pokoju we wszechświecie?
Historie zebrane w tym tomie napisali znani z trylogii Anihilacja scenarzyści: Dan Abnett i Andy Lanning (Imperatyw Thanosa), Keith Giffen (Lobo: Portret bękarta) oraz Christos N. Gage (The Superior Spider-Man). Twórcami rysunków są Mike Perkins (Captain America), Timothy Green II (The Immortal Iron Fist) i Mike Lilly (Nightwing).

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o