Strona Główna Filmy Był sobie Deadpool [RECENZJA]

Był sobie Deadpool [RECENZJA]

Był sobie Deadpool to dość nietypowe wydarzenie. Nieczęsto zdarza się, że film powraca do kin w zmienionej wersji. Ale Deadpool zawsze łamał schematy. Tak jest i tym razem.

Był sobie Deadpool to w rzeczy samej przeróbka drugiej części filmu Deadpool (recenzję pierwowzoru możecie przeczytać TUTAJ). Jeśli pamiętacie, to na początku filmu Wade mówił, że to będzie kino familijne. Nowa wersja została jeszcze bardziej dostosowana do młodszych widzów. Pojawia się znikoma ilość wulgaryzmów, a niektóre bardziej drastyczne sceny walki zostały przycięte, czy skrócone. Czy film na tym traci? Absolutnie nie. Wszak to nie za wulgarny język i rozlew krwi pokochaliśmy Deadpoola.

Co więcej, do filmu dodano około 20 minut nowego materiału nakręconego specjalnie do tej wersji. Są to sceny, których głównym bohaterem jest aktor Fred Savage. Jeśli podobnie jak ja dorastaliście w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia to na pewno kojarzycie go z serialu „Cudowne lata”. Nadaje to dodatkowej perspektywy. Deadpool zawsze łamał czwartą ścianę zwracając się z ekranu bezpośrednio do widzów. Teraz robi jeszcze więcej, opowiadając swoje przygody Fredowi. W trakcie opowieści przerywają, komentują, żartują.

Poza tym, pojawiają się dodatkowe sceny po napisach, o których warto wspomnieć. Jako iż jest to recenzja dość nietypowa, tym razem opowiem, co w nich zobaczycie. Jeśli jednak nie chcecie wiedzieć, to pomińcie proszę ten akapit. W scenach po napisach Wade oraz Fred na początku nawiązują do samych scen po napisach. Później Deadpool uwalnia Freda, który przez cały czas był przywiązany do łóżka. A samo jego wstanie i wyjście jest kwintesencją tej „złagodzonej” wersji filmu. Natomiast po wszystkich napisach pojawia się Stan Lee. Widzimy kilka scenek z produkcji, gdzie Stan żartuje z koloru stroju Ryana (tak, kolejny trafiony gag o Zielonej Latarni). Później pojawia się jeszcze krótki filmik wspominkowy, na którym Stan Lee mówi o rosnącej popularności historii o superbohaterach.

Za powrotem filmu do kin stoi szczytna idea.

Można by powiedzieć, że przywrócenie Deadpoola 2 w zmienionej wersji do kin to chęć dodatkowego zarobku dla studia. Jednak Ryan Reynolds zgodził się na powrót do kin łagodniejszej wersji filmu pod jednym warunkiem. Część zysków z biletów (a dokładnie jeden dolar z każdego biletu) ma zostać przekazana fundacji Fudge Cancer, która walczy z rakiem. Jak podaje polski dystrybutor, część wpływów z biletów w naszym kraju również zasili konto fundacji.

Podsumowując film Był sobie Deadpool śmiało mogę powiedzieć, że jest on odgrzewanym kotletem. Jednakże szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie jadłem tak znakomitego odgrzewanego kotleta. Braku wulgarnego języka i przemocy się nie zauważa. A Deadpool jako postać nadal jest taki, jakiego go pokochaliśmy już jakiś czas temu. Był sobie Deadpool to od tej pory moja pozycja obowiązkowa na półce ze świątecznym kinem familijnym.

 

Niegrzeczny superbohater powraca w baśniowej wersji filmu „Deadpool 2” dla każdego, z 20 minutami nowych scen i uderzeniową dawką niespodzianek. Gdy ją zobaczysz, zaczniesz się zastanawiać, po jaką cholerę ktokolwiek męczył się z produkcją wersji oryginalnej.

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o