Strona Główna Filmy Logan: Wolverine [RECENZJA]

Logan: Wolverine [RECENZJA]

Zacznijmy od tego, że recenzja jest pisana na świeżo. Dopiero co wróciłem z seansu i poczekałem tylko na moment kiedy ręce przestaną mi się trząść. Nie będzie spoilerów, tylko rzeczy których można się dowiedzieć z trailerów.

Pierwszy trailer wywołał u mnie mieszane uczucia, wyglądało to bardzo dobrze i ciekawie, ale jakiś głos w głowie podpowiadał mi „ej to ci sami ludzie od poprzedniego Wolverine’a„. Och jak bardzo się myliłeś głosie.
Logan to film nie podobny do pozostałych powiązanych z X-Menami. Różni się historią i klimatem. Chociaż film ma w tytule „Logan: Wolverine„, to jest to tak naprawdę historia trójki postaci. Logana, Xaviera i Laury.  I bardzo dobrze, że zdecydowano się na taki krok. Nie mówię że nie da się zrobić dobrego filmu o jednym mutancie, ale do tej pory Foxowi to nie wychodziło (chyba że wliczymy Logana), a w pozostałych filmach z serii, zaraz po wątku dyskryminacji najciekawsze były relacje między członkami zespołu. I tu one stoją na bardzo wysokim poziomie. Zacznijmy może od tego o czym jest film.

Trzeci z filmów o Rosomaku zaczyna się na pustyni. Logan zaczyna się starzeć, a wraz z nim jego umiejętność regeneracji. Razem z Wolverinem zamieszkuje podstarzały Xavier i Caliban. W pewnych okolicznościach trafia do nich Laura, ścigana przez Pierce’a mutantka o bardzo zbliżonych umiejętnościach co tytułowy bohater. Patrząc teraz z perspektywy osoby, która już widziała film, to w trailerach nie ukazało się wiele wątków fabularnych, co można zaliczyć na plus. Wiele dzisiejszych produkcji cierpi na to, że zwiastuny można potraktować jak ich streszczenia.

Hugh Jackman wielokrotnie mówił, że będzie to jego ostatnie spotkanie z rolą Rosomaka. I mówię z bólem serca, ale lepiej niech odejdzie teraz i zostawi nam wspomnienie jego postaci w dobrym filmie niż gdyby powstawały filmy poziomem podobne do „Wolverine: Geneza„. Patrick Stewart gra Xaviera, który jest połączeniem Profesora o wielkim spokoju, długich przemowach z wielką powagą,  którego znamy z trylogii, jak i tego „spoko ziomka” granego przez Jamesa McAvoya w „X-Men: Pierwsza Klasa„. Może „spoko ziomek” nie jest tu najbardziej adekwatnym porównaniem, ale chodzi mi o to, że dzięki kategorii wiekowej R (w Polsce +16) jest w stanie pokazać pazur i razem z Laurą są głównymi elementami humorystycznymi. Nie jest to komedia i nie ma też postaci, które stworzone są tylko żeby sypać żartami, ale przy tak poważnej historii przydaje się chwila rozładowania napięcia. Nie są to może dowcipy, po których będziemy turlać się ze śmiechu (poczucie humoru to sprawa osobista, ale na sali kinowej nie było słychać głośnego rechotu), ale nie są też ani sztuczne, ani wymuszone. Wracając do aktorów, to mam nadzieje że Dafne Keen po tej roli pojawi się w większej ilości filmów. Laura jest zagrana po mistrzowsku. Po jej występie mam ochotę zamówić wszystkie komiksy o jej postaci, zamknąć się w piwnicy na 2 miesiące i czytać. Dla samej trójcy warto się wybrać na film. Warto jeszcze wspomnieć o villanie filmu, Pierce’ie. Nie jest to postać ciekawa, ale nie tak sztampowa jak np. Kaecilius czy Apocalipse. Nie zamierza zniszczyć świata, ani nad nim zawładnąć. Ot, zwykły koleś wysoko postawiony w swojej firmie, który próbuję wykonywać swoją pracę na początku przyjaznymi metodami, a jeżeli nie działają to trzeba sięgnąć po inne.

Co do fabuły, to trudno będzie cokolwiek powiedzieć bez zdradzania czegokolwiek. Pierwsze 15 minut filmu może trochę wynudzić, jest powolnym wprowadzeniem, ale od kiedy pojawia się X-23 historia podąża swoim tempem. Jest czas na akcje i wybuchy, śmiech i zabawę, wątki rodzinne czy odnośnie grzechów chodzących za bohaterami, twisty fabularne, sceny trzymające w napięciu. Wszystko jest na swoim miejscu łącznie z zakończeniem, które mnie i kilka osób koło mnie doprowadziło do płaczu.

Warto również krótko wspomnieć o kategorii wiekowej. Nie będę trzymał was w niepewności. Nie jest wstawiona na siłę, pasuję do tonu filmu i bez niej film by stracił. Brutalność dla flaków i krwi nie czyni produkcji dorosłą, ale akurat tutaj została dobrze wykorzystana.

(możecie spokojnie obejrzeć sobie trailer, bo jego plusem jest to że stosunkowo mało mówi o fabule, choć może się wydawać inaczej)

Plusy
+świetny soundtrack
+Dafne Keen, Hugh Jackman, Patrick Stewart – fantastycznie odegrane role, nie mam się do czego przyczepić
+brutalność, nie jest plusem sama w sobie, ale jej wykorzystanie
+budowanie napięcia
+film wie kiedy wzruszyć, a kiedy rozśmieszyć
+zgrabne zakończenie

Minusy
-brak cameo Stana Lee
-brak sceny po napisach
-linia czasowa, inne uniwersum, ale czy kogoś to obchodzi?
-/+mało smaczków, ale może po prostu nie zauważyłem

Kończąc, Logan to według mnie świetne widowisko, najlepszy film o Wolverinie. Kto wie czy nie najlepszy film o X-Men. Na pewno warto się przekonać samemu.

OCENA OGÓLNA
Ocena Ogólna
Logan to bardzo solidny film. Jest według mnie idealnym zakończeniem podróży Hugh Jackmana i Patricka Stewarta.
77 %
Ocena użytkownika 4 ( 11 głosy)

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o