Strona Główna Komiksy Punisher MAX: Frank po raz trzeci, Castle po raz czwarty

Punisher MAX: Frank po raz trzeci, Castle po raz czwarty

Punisher MAX

Punisher MAX uchodzi za serię kultową i trudno się temu dziwić. Z historii na historię podróż z Frankiem Castle wydaje się coraz ciekawsza.

Czytając pierwszy tom Punisher MAX moje zainteresowanie postacią było znikome. Ot, antybohater, który zabija każdego gangstera, który nawinie mu się pod lufę. Oczywiście, mamy tragiczną genezę i wolę zemsty, jednak Frank Castle nigdy nie był w moim mniemaniu postacią szczególnie interesującą. Pierwszy ani drugi tom serii Gartha Ennisa nie zmienił mojego zdania. Co nie zmienia jednak faktu, że obie historie czytało się przyjemnie (o ile można tak powiedzieć, biorąc pod uwagę ilość przelewanej krwi), a fabuła pochłaniała bez reszty. Trzeci i czwarty tom zmusiły mnie jednak do zmiany poglądów. O ile wciąż uważam, że Punisher nie jest postacią szczególnie złożoną, a jego wątki po jakimś czasie wpadają w schematy, to nie postrzegam tego absolutnie w kategorii wady.

Punisher MAX, tom 3

Trzeci tom Punisher MAX po raz pierwszy wystawił na próbę moje poglądy na temat postaci. Frank Castle był zmuszony pokazać zupełnie inne oblicze w związku z zagrożeniami, z którymi nigdy wcześniej nie miał do czynienia. Tom składa się z dwóch historii: Handlarze NiewolnikówBarrakuda. Obie rozpoczynają się punktem pierwszym z listy „TOP 10 – Schematy Punishera” – Frank spotyka ofiarę, czas iść, zabijać złych ludzi. Jednak pomimo tej schematyczności konstrukcji, historie dają nam nowe spojrzenie na Punishera.

Handlarzach Niewolników Frank przekracza, z pełną świadomością, granicę brutalności, za którą dotąd nie postanęła jego noga. Uwierzcie, że grafika obrazująca to, nie jest czymś, co wypadałoby publikować na stronie, do której dostęp mają osoby niepełnoletnie. Pomimo tak drastycznego posunięcia, nie niesie to jednak za sobą żadnych konsekwencji, czego trochę mi zabrakło. Można się spodziewać, że Punisher powtórzy tak brutalny czyn lub przynajmniej będzie to rozważał… ale nie, nie było tematu. Handlarze Niewolników rozpoczyna równocześnie inny wątek, który daje się we znaki Frankowi Castle – trwa policyjna i medialna nagonka na mściciela. Punisher oficjalnie staje się wrogiem publicznym numer 1. Nie dajcie się zwieść sceptycznym komentarzem, dotyczącym braku konsekwencji. Ta historia ma tak wiele do zaoferowania, że ta rysa, która widoczna jest dopiero przy następnych wątkach, niczego nie zmienia. To zdecydowanie moja ulubiona część przygód Franka w serii Punisher MAX.

Przechodząc do kolejnej historii tego tomu, przekonałam się, że ten komiks jest zdecydowanie najbardziej brutalny i niebezpieczny dla samego bohatera od początku serii. Frank Castle wreszcie spotkał przeciwnika godnego sobie, tytułowy Barrakuda, to prawdziwa bestia. Każdy cios przyjmuje z uśmiechem na twarzy, nie szczędząc przy tym upiornego poczucia humoru. Jednak Barrakuda jest tu tylko najemnikiem, tak naprawdę Frank mierzy się z… korporacją. Zdziwiło mnie to równie bardzo, jak samego bohatera, jednak koniec końców, całość wydaje się mieć sens. Historia składa się głównie z walk Franka z Barrakudą, przeplatanych korpo-spiskami, mimo to jest wciągająca. W końcu niecodziennie możemy zobaczyć, jak Punisher dostaje porządne lanie.

Trzeci tom znakomitej, brutalnej serii o Punisherze – weteranie wojennym, który w pojedynkę rozprawia się z przestępcami. Tym razem, wysłuchawszy przerażającej opowieści młodej kobiety, Frank Castle bierze na cel gang trudniący się handlem ludźmi. Później przenosi się do Miami, gdzie staje oko w oko z człowiekiem zwanym Barrakudą – prawdziwym potworem w ludzkiej skórze.
Autorem tej historii jest laureat Nagrody Eisnera, scenarzysta Garth Ennis (Kaznodzieja, Hellblazer, Hitman). Rysunki stworzyli Leandro Fernández (Wolverine, Spider-Man: Splątana sieć, Deadpool: Wojna Wade’a Wilsona) oraz Goran Parlov (Czarna Wdowa: Powrót do domu, Y – Ostatni z mężczyzn). Komiks tylko dla dorosłych.

Punisher MAX, tom 4

Czwarty tom Punishera, to hołd dla poprzednich historii. Zarówno Człowiek z kamienia, jak i Owdawiacz nawiązują do wątków z poprzednich tomów. Tym samym kolejna część przygód Franka Castle zamknęła niedokończone sprawy, choć nie mogę powiedzieć, by jakoś szczególnie się o to prosiły. Stali czytelnicy serii nie powinni być jednak rozczarowani powrotem znajomych twarzy. Zamiast kolejnych antagonistów, ginących w tym samym wątku, w którym zaistnieli, dostajemy plejadę „gwiazd”, które umknęły kulom Punishera.

Człowiek z kamienia robi kilka kroków wstecz wracając do postaci generała Zacharowa, skorumpowanego agenta CIA – Williama Rawlinsa (który powinien być doskonale znany fanom serialu) oraz jego byłej żony Kathryn O’Brien. Okryty złą sławą generał kolejny raz wykorzystuje swoją pozycję, oczywiście na chwałę Rosji lub raczej jego wyobrażenia o niej. Wbrew tytułowi, na pierwszy plan historii wysuwa się William Rawlins i jego była żona, która kierowana wolą zemsty, łączy siły z Punisherem. Pomimo niezaprzeczalnej brutalności epizodu, trupów jest zauważalnie mniej. Może dlatego, że główny cel jest jeden?

Owdawiaczu dotychczasowe role się odwracają. Frank Castle znajduje się na celowniku wdów, po zamordowanych przez niego gangsterach. Choć panie nie są kryształowe, to historia pozwala na spojrzenie na sytuację z zupełnie innej perspektywy. Bez względu na to, jak zepsutymi osobami nie byłyby ofiary Punishera, to wciąż mają rodziny. Wdowy dość napatrzyły się na nieudolność mężczyzn i postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Trzeba przyznać, że ich oddanie sprawie było imponujące, ale i tak… jak to zwykle bywa z przeciwnikami Franka Castle – obyło się bez happy endu.

Czwarty tom kultowej serii o samotnym mścicielu, który brutalnie rozprawia się z przestępcami. Frank Castle opuszcza Nowy Jork i wyrusza do Afganistanu, aby zmierzyć się z sowieckim zbrodniarzem wojennym nazywanym Człowiekiem z Kamienia. Następnie pięć wdów po gangsterach próbuje dokonać tego, co nie udało się ich mężczyznom, i zabić Punishera. Jednak nie tylko one szukają zemsty… Autorem tej historii jest laureat Nagrody Eisnera, scenarzysta Garth Ennis (Kaznodzieja, Hellblazer, Hitman). Rysunki stworzyli Leandro Fernández (Wolverine, Spider-Man: Splątana sieć, Deadpool: Wojna Wade’a Wilsona) oraz Lan Medina (Baśnie). Komiks tylko dla dorosłych.

Podsumowanie

Nie bez powodu seria Gartha Ennisa uznawana jest za punkt obowiązkowy dla fanów Franka Castle. Punisher MAX ukazuje wyjątkowo brutalną prawdę o bohaterze, bez upiększeń i wybielania. Tutaj jest bardziej zimnokrwistym mordercą niż człowiekiem, którego osobista tragedia sprowadziła na złą drogą. Na przestrzeni czterech tomów zauważalne są jednak schematy działania – świadome pakowanie się w zasadzki, motyw ofiary odcinka, czy antagoniści przekonani, że to właśnie oni są w stanie przechytrzyć antybohatera. Jednak czy nie każda komiksowa postać ma swoje nieskończone pętle? Polecam i czekam z niecierpliwością na piąty (i jednocześnie ostatni w planach wydawnictwa Egmont) tom Punisher MAX.

Ze egzemplarze do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o