Strona Główna Komiksy DC Comics Superman: Pierwsze próby Superboya

Superman: Pierwsze próby Superboya

Słysząc hasło „Superman” wiele osób kręci nosem utożsamiając bohatera z wizerunkiem grzecznego, nudnego harcerzyka. Nic bardziej mylnego…

Clark Kent (a raczej Smith) może i jest grzeczny, z pewnością można przypiąć mu łatkę harcerzyka, ale do bycia nudziarzem zdecydowanie mu daleko. Przez długi czas również ja zaliczałam się do grona osób uznających bezwzględną wyższość Batmana nad Człowiekiem ze Stali. Moje podejście zmieniła seria Supermana z Odrodzenia DC, której drugi tom właśnie trafił na półki w Polsce. Od początku seria Kryptończyka w Odrodzeniu cieszyła się wysokimi notami i nie bez powodu. Superman zdaniem wielu (również moim) jest najlepszym komiksem w tym cyklu DC Comics.

Superman: Pierwsze próby Superboya, autorstwa Petera Tomasiego (Batman and Robin, Brightest Day, Green Lantern Corps) składa się aż z 4 historii, zawartych w 7 zeszytach. Wbrew tytułowi (i ku mojemu zadowoleniu) Superboy nie jest dominującą postacią w całości, choć jego obecność jest rzeczywiście znacząca. W przeciwieństwie do Action Comics, tytularna seria Supermana skupia się na bardziej ludzkiej stronie Clarka i jego relacjach z rodziną. Najlepszym tego obrazem jest pierwsza historia tomu.

Nasze miasteczko opowiada rodzinne wyjście Smithów (Kentów) na lokalny jarmark i zdecydowanie jest moim ulubionym wątkiem tego tomu. Clark ma nieustanny problem z wyłączeniem trybu superbohatera, więc obiecuje Lois, że tym razem będzie inaczej. Oczywiście nie było. Próżno szukać tu jakichkolwiek cech charakterystycznych dla komiksów superbohaterskich. Nasze miasteczko to przyjemna, rodzinna historyjka, przy której można się zrelaksować w sympatycznym towarzystwie Clarka, Lois i Jona.

Tytuł kolejnej historii – Ucieczka z Wyspy Dinozaurów – nie mógł być bardziej dosłowny. Z pewnością znajdzie się wielu zwolenników tego typu wątków, jednak dla mnie jest to najsłabszy punkt tego tomu. Choć całość ubrana jest w przyjemną, charakterystyczną dla Supermana otoczkę podniosłej atmosfery, to główny nurt historii jest raczej prosty. Clarka i Jona po prostu atakują kolejne grupy dinozaurów. Gdyby nie obecność żołnierza z przeszłości i moralizatorskich lekcji przekazywanych młodemu pół Kryptończykowi, pół Ziemianinowi, to opowieść bardziej nadałaby się do Action Comics.

Zupełnie inne wrażenie pozostawiło za sobą W Imię Ojca z gościnnym udziałem Bruce’a i Damiana Wayne’a. Pomimo faktu, że w centrum akcji jest Jon, za którego fankę zdecydowanie się nie uznaję, to wątek ten pochłonęłam w mgnieniu oka. Historia skupia się na nieustającej rywalizacji Superboya z Robinem, którą ich ojcowie próbują złagodzić zmuszając synów do współpracy. W Imię Ojca automatycznie przywodzi na myśl komiks Super Sons i utrzymuje podobny ton, jednak z udziałem „staruszków”.

Tom kończy historia Super-Potwór z udziałem… Frankensteina. Wątek usuwa w cień Clarka i Jona, dając tym razem pole do popisu Lois, która próbując rozpocząć karierę w lokalnej gazecie wplątuje się w kosmiczną aferę. Choć to nie Superman gra tu pierwsze skrzypce, a jedynie zdaje się być asystą żony, to nie ujmuje to niczego historii. Super-Potwór niewiele wnosi w historię Człowieka ze Stali, ale idealnie zgrywa się z pozostałymi wątkami, skupiając się na aspektach humorystycznych.

Polskie wydanie komiksu Pierwsze próby Superboya było moim drugim (po oryginalnym wydaniu anglojęzycznym) zetknięciem z tym tomem. Nie odebrało to jednak przyjemności z czytania i z pewnością wrócę to tych historii jeszcze niejednokrotnie. Seria Supermana należy do tych sympatycznych i zabawnych komiksów, czytanych po prostu dla relaksu. Oprócz lekkiej i przyjemnej otoczki nie zabrakło, typowych dla bohatera moralnych wartości, ubranych w relacje między ojcem a synem. Jeśli wciąż myślicie, że Superman nie jest postacią godną Waszej uwagi, koniecznie sięgnijcie po obecnie wydawaną w Polsce serię. Może ona zmieni Wasze zdanie?

Superman - Pierwsze próby Superboya

Drugi tom przygód Supermana z nowej serii DC Odrodzenie. Superman wraz z rodziną na dobre zadomowił się już na nowej Ziemi, a sam odzyskał status najpotężniejszego herosa na planecie. Teraz, wraz z żoną Lois Lane, pomaga synowi Jonathanowi w okiełznaniu jego objawiających się niezwykłych zdolności. Dla tej niesamowitej rodziny nie ma czegoś takiego jak nuda. I tak nie jest najgorzej, zważywszy na towarzystwo, w jakim się obracają. Weźmy na przykład niespodziewaną podróż na Wyspę Dinozaurów lub przypadkowe spotkanie z Frankensteinem i jego nikczemną narzeczoną.
Dla Człowieka ze Stali i jego syna to zwykła codzienność. Dużo większym wyzwaniem jest zainteresowanie ze strony Mrocznego Rycerza dziwnymi przybyszami z innego świata oraz wybuchowa rywalizacja Superboya z Robinem, synem Batmana.
Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu Egmont.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o